O mnie

pazar.jut@gmail.com (może żeby do mnie napisać alboco)

wtorek, 30 kwietnia 2013

Tęsknota




 Jechał...
 Nie, nie jechał.
 Był w swoim mieszkaniu. Na ósmym piętrze. Patrzył przez okno z wysoka.
 To była jego godzina. Po skończonym dniu, kiedy wszyscy domownicy już spali, miał ją tylko dla siebie -godzinę o wiele godzin za krótką, za którą płacił w ciągu dnia chronicznym niewyspaniem.
 Znów go usłyszał -daleki gwizd, czy raczej trąbienie pociągu, a teraz słychać nawet stukot kół. Wiatr pewnie wieje od strony niewidocznego za blokami dworca, wtedy zawsze tak słychać.
 Więc jechał...
 Stukanie kół było teraz głośne, jego rytm zwalniał bądź przyśpieszał w zależności od prędkości pociągu, pod stopami czuł drgania podłogi. Szedł korytarzem zaglądając do kolejno mijanych przedziałów -czasem ktoś odpowiadał mu stamtąd obojętnym, sennym spojrzeniem. Było sporo wolnych miejsc, mimo to szedł dalej. Teraz siedział w ciepłym przedziale -jakaś starsza kobieta bezmyślnie patrząca w ciemne okno, nogi śpiącego mężczyzny, którego tułów był zakryty wiszącym na haku płaszczem, młoda siedząca naprzeciwko dziewczyna jedząca jabłko. Patrzył trochę na nią, trochę na korytarz, nie chciało mu się spać. Kolejna zmiana, znów inny pociąg, tym razem zatłoczony do granic możliwości -o miejscu w przedziale nawet nie ma co marzyć, korytarz pełen stojących ludzi i szczęśliwcy siedzący na tych rozkładanych siedzeniach pomiędzy oknami. Trzymał się jakiegoś uchwytu i drzemał stojąc. Teraz znowu korytarz był pusty. Stał oparty plecami o drzwi przedziału i palił papierosa patrząc w okno -na tle ciemnych pól, trochę jaśniejszego nieba i dalekich świateł jakiejś mijanej wioski widział odbicie korytarza i swojej zmęczonej twarzy.
 Nie palił papierosów, rzucił palenie jakieś dziesięć lat temu.
 Okno było oknem jego mieszkania na ósmym piętrze.
 Nie jechał.
 Miał tu obowiązki.
  
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz