O mnie

pazar.jut@gmail.com (może żeby do mnie napisać alboco)

środa, 8 maja 2013

Brzeg


 Przeszedł obok bloków, ale zupełnie innych od tego jednego z dziesiątek bliźniaczych sześcianów z rzędami okien, w którym mieszkał w swoim mieście daleko stąd, następnie skręcił w ulicę Trzech Kotwic, gdzie niedaleko ulicy Piastowskiej znajdował się prywatny sklep wędliniarski ze swoją specjalnością -końską kiełbasą, po którą przyjeżdżano podobno z daleka, a której on nie miał nie miał odwagi kupić sobie na spróbowanie, ponieważ w rozmaitych opowieściach obrzydzano mu koninę od dzieciństwa. Minął hotel "Piast" z restauracją na parterze, z której do późna w noc słychać było muzykę -od kilku dni miał tu wynajęty mały pokoik na ostatnim piętrze z umywalką, niezbędnymi meblami oraz oknem z widokiem na stojącą po przeciwnej stronie ulicy kamienicę i księżyc tak jasny, że aż raził w oczy gdy na niego wieczorami patrzył, ponad nią. Szedł kawałek ruchliwą i dosyć tłoczną ulicą, potem skręcił w ulicę o wiele mniej tłoczną i prawie bez aut, chyba na Stare Miasto -gdzieś tu był ten bar, w którym zaraz na początku pobytu zamówił gołąbki z ryżem i mięsem, a po podaniu okazały się one gołąbkami z ryżem bez mięsa. Potem już jadał na dworcu. Poszedł w stronę kościoła św. Mikołaja, którego gotyckie wnętrze tak wielkie na nim zrobiło wrażenie swoją wysokością. Wszedł do środka.
 Modlił się.
 Żeby Bóg wskazał mu drogę.
 Nie miłość, lecz samotność sprawiła, że znalazł się w tym miasteczku, które od początku polubił, że piąty już dzień spędzał przedpołudnia spacerując jego ulicami, czekając aż skończy pracę ta, do której przyjechał, dziewczyna o niemodnym imieniu. Szli potem coś zjeść, albo tylko na lody -był straszny upał -albo się opalać, albo pochodzić po mieście, pokazywała mu różne ciekawe miejsca. Wracali do hotelu, z restauracji na dole do późna w noc słychać było muzykę. Jutro sobota, będą mieli całe dwa dni tylko dla siebie -planowali zrobić sobie jakąś wycieczkę.
 Nie miłość lecz jej brak sprawił, że wkrótce wyjechał z tego miasteczka na zawsze. Samotność czekała na niego w pociągu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz