O mnie

pazar.jut@gmail.com (może żeby do mnie napisać alboco)

piątek, 7 czerwca 2013

Henri Charriere "Papillon"



 "Miotana przez fale niczym źdźbło słomy łódka wspina się na ich niebotyczne grzbiety, po czym zapada w dół tak głęboko, że wydaje nam się, iż to już koniec. A jednak stale wypływa na wierzch, wspina się na grzbiet kolejnej fali, jeszcze jednej i następnej, i znów daje nurka w morską otchłań."

 "Żyję tylko jednym: uciec, uciec, w pojedynkę lub z kimś, ale uciec! Choć myśl ta nie daje mi spokoju i spędza sen z powiek, idąc za radą Jeana Castellego, nie dzielę się nią z nikim. I nie zawaham się przed niczym, aby prysnąć."

 "Gdyż właśnie tutaj, zdany na pastwę  żywiołów przyrody, wiatru, morza; tu, pomiędzy głębokimi falami i imponującym, zielonym sklepieniem dżungli, czuje się człowiek nieskończenie mały względem wszystkiego, co go otacza, i być może, wcale go nie szukając, spotyka Boga, jakby dotyka go palcem. Tak jak Go dotykałem w ciemnościach przez te tysiące godzin, jakie spędziłem w lochach, gdzie -pogrzebany żywcem -przebywałem pozbawiony jednego promienia światła, dotykam Go i dzisiaj w jasnym blasku tego słońca, które wstaje, żeby spalić wszystko, co nie jest w stanie mu się oprzeć; naprawdę dotykam Boga, czuję go wokół siebie, w sobie. Szepcze mi do ucha: "Cierpisz i cierpieć będziesz jeszcze bardziej, ale tym razem postanowiłem być przy tobie. Wyjdziesz z tej próby wolny i zwycięski, obiecuję ci to."

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz